czwartek, 16 sierpnia 2012

'2 klisze, płyta i monitor' '15 odbiór' udało się, nareszcie mamy zdjęcia z początku lipca. Długo czekałyśmy, bo po openerze wydarzyło się kilka niefortunnych zdarzeń, a w sumie tylko jedno, które rozwaliło trochę wszystko, ale mamy je już chyba za sobą. Holga była z nami pierwszy raz, jej pierwsza podróż. Strach był nie powiem, bo to nowe, bo to pierwszy raz w rękach, ale myślę, że wyszło ok, a nawet bardzo ok bo jak zobaczyłam te zdjęcia to moja reakcja była bezcenna.  'Ale czaaaad' pan niestety nie odwzajemnił mojego entuzjazmu mruknął tylko coś pod nosem.  Niektóre klatki są troszeczkę (mówiąc troszeczkę, myślę bardzo) rozmazane, a to z powodu 4 dniowego wolnego(free)domu i innych można by rzec czynników chemicznych. Podejrzewam, że będzie jeszcze wiele zdjęć z tych najpiękniejszych dni w moim życiu, ale to już niedługo. Tak... niedługo, bo we wrześniu. Blisko dnia, w którym rozpoczyna się istne piekło. Kaskaderowi pozostało tylko płakać. 













pozdrawiam 
monia 

3 komentarze:

  1. klimatycznie, moja diana jeszcze w podrozy

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za inspiracje! Śliczne zdjęcia!
    Pozdrawiam i zapraszam również do siebie na

    floweryblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń