sobota, 16 czerwca 2012

okrutna przerwa, spowodowana głównie naszymi chorobami i egzaminami. na szczęście ten drugi czynnik mamy w pewnym sensie za sobą. w pewnym sensie za sobą, gdyż szczerze mówiąc mało nas to obchodzi w związku z tym, że wakacje tuż tuż i kto normalny myśli 17 czerwca o szkolnej presji. no dobra, może normalne nie jesteśmy, o czym przekonujemy się ostatnio coraz bardziej, ale w każdym razie nas to już   n i e   o b c h o d z i. wracając do wyżej wymienionego pierwszego czynnika staramy się z nim uporać, niestety z marnym skutkiem mimo leżenia plackiem w łóżku i łykania masy tabletek, doprawdy różnych tabletek, które czasami nie są fajne. tak czy inaczej czekamy na dzień który zbliża się coraz większymi krokami - planujemy i szukamy ostatnich niezbędnych rzeczy. i tu pojawia się kolejny problem no, bo do jasnej ciasnej z jakiej niby paki mam na ową pakę tyle czasu czekać ?! bądź też gdzie kupić odpowiednie buty, które będą po pierwsze wyglądały, po drugie będą odpowiednie no i przecież będą wyglądały ! ale jak to mówią jakie życie taki rap. 


no dobra a tak całkiem na poważnie to uprzedzam, że dzień uwieczniony na poniższych fotografiach jest pierwszym dniem od wielu dni, kiedy to wyszłyśmy na podwórko, więc z tym leżeniem plackiem to była trochę przesada.
rozpisałam się straszliwie, ale mamy jeszcze 6 godzin do kościoła, poza tym wena o 3 w nocy bywa czasami kingkonga. 
dodam zatem jeszcze jeden pewny aspekt, który nas dręczy i zastanawia, no bo w sumie to ten blog jest dla nas, żebyśmy miały pamiątkę i jak to monika dzisiaj określiła żeby było na czym płakać jak pojadę na studia.. tak smutne, ale prawdziwe niestety. however !!! jest cień szansy, że sprawy potoczą się inaczej. wracając, blog jest głównie naszą pamiątką, mimo to, cieszymy się, że jest doceniany przez niektórych ludzi, którzy bacznie wyczekują na kolejny post. bo myślę, że tak na prawdę bardziej liczy się posiadanie kilku wiernych odbiorców niż masę, która pisze puste komentarzyki w stylu ' jaaak tu pięknie zapraszam do mnie' nawet tak nie sądząc. okrucieństwo XXI wieku nie zna granic. 











i’m drownin, i’m drownin from signoramonica on Vimeo.


niedziela, 3 czerwca 2012

haj gajs! w niesamowicie mokry piątek doszłyśmy do wniosku, że nie będziemy marnowały tego jakże pięknego święta i postanowiłyśmy uczcić dzień dziecka, zwłaszcza, że mi (poleczce) zostało 5 tygodni tego całego dzieciństwa. starzenie się jest smutne. wielu z nas chciałoby na pewno znaleźć się na przedszkolnym leżaczku i w tym momencie powiedzenie 'niemożliwe staje się możliwe' traci sens. tak więc pogoda wcale nas nie zraziła. bezcelowy trip okazał się całkiem przyjemny. można by powiedzieć, że jeżdżenie darmowymi autobusami, skakanie po kałużach i objadanie się słodyczami to dobry sposób na uczczenie pierwszego dnia czerwca.







pozdro
poleczka i moniczka.

czwartek, 31 maja 2012

przyznam, że te zdjęcia zajmują drugie miejsce w mojej hierarchii ulubionych zdjęć z bloga. podoba mi się miejsce, przyjaciółka, bransoletki CZAKI i efekt końcowy, więc jest dobrze. jutro coś skleję, a nawet sporo zlepię. dzień dziecka. ach. pojawia się uśmiech na mojej twarzy, gdy myślę o jutrzejszym dniu. może banalne, ale daje dużo szczęścia. zdradzę, że będzie ciekawie!!! módlmy się tylko, żeby pogoda była coraz lepsza (10 stopni na zewnątrz mnie przeraża) dziwie się tylko, jak tabletki poprawiają humor. interesujące, prawda? 












ps jeszcze piosnka na koniec, która bardzo pasuje do klimatu zdjęć.
pozdrawiam 
monia

czwartek, 24 maja 2012





well, bardziej kolorowo, jak mówiłam, postawiłam na coś lekkiego i zarazem prostego. myślę, że moja miętowa marynarka będzie przez jakiś czas jedną z moich ulubionych rzeczy. a najlepsze jest to, że podobnie jak pudrowa koszula, spódnica i buty kosztowała  mnie tyle, ile zapiekanka w szkolnym sklepiku. aktualnie porzucamy z moniką swoje ambitne plany i idziemy się odstresować. 
ściskam p.


niedziela, 20 maja 2012

kolejna klisza wywołana, znowu moniki, bo ja się niemiłosiernie lenię. tak czy inaczej dzisiaj miałam wenę kingkonga i o ile  mój analog znowu nie nawali, a raczej może ja, to coś wyjdzie.. z drugiej strony moje lenistwo nie jest na aż tak wysokim poziomie, bo zrobiłam ostatnio kilka DIY, niektórych pewnie możecie spodziewać się w przyszłym poście. zresztą wymieniłam nieco rzeczy w swojej szafie i jest chyba bardziej kolorowo niż było. szkoda tylko że weekend trwa tylko 2 dni i po dzisiejszym powrocie do domu w związku ze zmęczeniem zasnęłam na słońcu. niestety zostałam obudzona na obiad, chociaż może i dobrze, bo pewnie spaliłabym się niesamowicie.  anyway dodaję mały mix, przeważnie analog i przeważnie moniki



ja i moje mało już różowe włosy pewnego deszczowego i chłodnego dnia 


krakowski milkbar



nowojorska monia


 staroć z lata, w którym podróżowałam samochodem przez całe Niemcy, niesamowite widoki i szczerze mówiąc nie byłam świadoma aż do tamtej pory, że nasi zachodni sąsiedzi mają taki piękny kraj. myślę, że któregoś lata poświęcę trochę czasu na pokonanie tej trasy jeszcze raz, tym razem na spokojnie


galaxy jump. i chociaż przejadł mi się ten motyw już strasznie to uwielbiam swoją bluzę, którą zresztą zrobiłam sama


na koniec słit focia w szybie, zawsze na propsie.

i piosenka, której chyba nie mogło tu zabraknąć, <3, swoją drogą świetny zespół



pozdrawiam
polkovska

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

kilka dni temu wybrałyśmy się na wyspę rozpoczynając tym samym sezon. niesamowity upał skończył się nieco chłodnym wieczorem, być może ze względu na brak cieplejszych ubrań. tak czy inaczej bardzo pozytywny dzień, który niestety szybko się skończył, ale to chyba normalne, bo wszystko co dobre kończy się szybko.. i tu pojawia się przerażenie, że te 2 tygodnie wolnego, które mam, skończą się zanim mrugnę okiem, więc staram się nie marnować czasu mimo braku sił. myślę, że potrzebnych jest więcej takich dni, kiedy jest się samemu na wyspie, bądź też dryfuje się na łódce po jeziorze.. i czasami mimo kręcenia się w kółko dociera się do brzegu z wielkim uśmiechem, wszystko po to, żeby choć na chwilę pocieszyć oko i poczuć się wolnym, odciętym od przerażającej rzeczywistości.. 








xoxo
pola